2006-06-20 20:09:01
8 - Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
I nawet sami nie zgadniemy ile jest w tym prawdy. To znaczy domyślamy się, ale dopiero jak coś się dzieje to w pełni to sobie uświadamiamy.
skomentuj (3)
2006-06-17 23:42:14
11 - gdy strach łączy się z niecierpliwością
Życie toczy się jakby nigdy nic. Tylko z rosyjskiego urwałam się pół godziny wcześniej wiedząc, że już raczej nigdy nie spotkam się o tej godzinie z tą konkretną grupą.
A tak to odkrywam, że rosyjski, wbrew moim początkowym zachwytom, to trudna język. Każdy z nas ma z czymś notoryczne problemy i gdy przychodzi do robienia ćwiczeń bez zastanowienia już wiemy kiedy będzie można się pośmiać. Ja uwielbiam dodawać "y", bo przecież my "staimy" ;>
skomentuj (0)
2006-06-17 00:36:10
Jak mam żyć?
Wróciłam, długo, bardzo długo mnie nie było. Powrót pewnie też za długi nie będzie. Teraz tyle w moim życiu się dzieje. Bardzo dużo i bardzo mało sama nie wiem co bardziej. Ale jedno wiem napewno, to wszystko miało być takie inne.
Taniec - nie tańczę i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zatańczę. Ale mam swoje sny, w nich tańczę, nie pamiętam ich ale wiem, że tak jest. Musi, bo skąd brałabym siłę na uśmiech?
Zastanawiam się nad tym wszystkim, czasem patrzę w lustro i myślę sobie, że lubię tą kobietkę w lustrze, a czasem wręcz przeciwnie. Widzę grubego i brzydkiego babsztyla. Sama nie wiem.
Z dobrych rzeczy to noszę rozmiar 36, sama nie wiem kiedy sama nie wiem jak ale to poprawia mi nastrój. No dobra nie noszę, ale w sklepach byłam brana na ten rozmiar. Niedługo myślę, że będę nosić. A wiem to, bo dzisiaj wreszcie kupiłam strój do świadkowania na ślubie przyjaciół. Jest inny niż miał być, ale za to lepszy niż mogłabym sobie wymarzyć, chociaż... mierzyłam jedwabną sukienkę i rozumiem skąd ta fascynacja jedwabiem. Kiedyś sobie coś kupię.
A poza tym to.. to wiem jak to jest kiedy nagle świat zaczyna walić się na głowę. Są różne rzeczy, gorsze i lepsze, i takie, które odbierają nam wszystkie siły. Ja trafiłam na to trzecie, jednak pomiędzy tym wszystkim przedzierają się promienie słońca. Czasem rano gdy się budzę, patrzę za okno, a w moich oczach pojawiają się łzy, bo czasem ciężko wykonać ten pierwszy krok i śmiało w życiu wkroczyć. Ale wtedy zmuszam się, przywołuję uśmiech i znów wszystko wskakuje na swoje tory. Nawet usłyszałam, że jestem dzielna. Nie jestem, naprawdę nie jestem. Poprostu biorę życie takie jakim jest, bo czy mam inny wybór?
skomentuj (0)
2006-02-12 15:40:51
Pluca
Chora jestem, nie jakos bardzo, ale na tyle, ze musze siedziec w lozeczku. Bo w koncu trzeba byc zdrowa zeby chodzic na treningi. Teraz nie moge sobie pozwolic na opuszczenie chocby jednego. Mam nadzieje, ze jutro na tyle dobrze bede sie czuc, ze uda mi sie dojsc na step. Na razie siedze i wypluwam pluca. Choc taki dzien lenistwa w polarkowej pizamce nie jest znowu taki zly ;)
skomentuj (1)
2006-02-05 11:09:27
koniec stycznia/poczatek lutego
I już prawie po sesji. Jutro ostatni egzamin. Na razie jest lepiej niz gorzej. 2 egzaminy zaliczone, jeden w plecy. Ale jeden z tych zaliczonych - ekonomia snila mi sie po nocach. Kiedy czekałam, żeby odebrać indeks z ocena moje serce bilo niczym cma uwieziona w szklanej kuli oslonki. Obok mnie siedziala kumpela w podobnym stanie. Chyba jeszcze nigdy w zyciu troja nie wydalo mi sie tak wspaniala wiadomoscia.
A tak poza tym to ostatnio stalam sie prawdziwa gadula. To smieszny nalog. Wprost uwielbiam, mowic, opowiadac, sluchac, wspolnie sie smiac. Dlatego tez wysylam dlugasne maile, dzwonie (a raczej dzwonilam, bo teraz popsul mi sie domowy telefon) i rozmawiam godzinami, pisze hurtowe ilosci sms`ow, zapraszam do siebie do domku, z uczelni wracam 2 godziny pozniej niz powinnam. Tylko musi byc spelniony jeden zasadniczy warunek, a wiec musi byc chemia rozmowy!
PS. Z zycia studenckiego, rozmowa z kumplem.
Ja - Czesc palaczu idziemy na dwor.
(pelne oburzenia spojrzenia)
On - Jaki palaczu? Przystojniaczku!
skomentuj (0)
2006-01-29 15:17:41
Nie ma nic, nie ma mnie, niby bezpiecznie, ale wcale nie jest dobrze
.... a to, że w moim śnie jest nieistotne.
Zaczynam zauważać to, że śnie i rozumiem czemu ostatnio boję się zasypiać. Na szczęście są to mgliste wspomnienia, gdy bladym świtem wyrwana przez szpony przerażenia otwierałam oczy. I w ciszy patrzę w żółty sufit, boję się wykonać choćby najmniejszego gestu, by nie zwrócić na siebie uwagi koszmarom. Chyba kilka snów się powtarza... zmuszona(?) okolicznościami przekraczam jakąś rzeke, a gdy po długiej tułaczce wracam do domu, do znajomych, rodziny... w tym świecie nie ma już dla mnie miejsca... i to uczucie wszechogarniającej tęsknoty. Nie chcę takiego powrotu, nie chcę takiego wyjazdu. A pierwszy krok w tej podróży już uczyniłam i jestem z tego dumna. Bo tak trzeba.
Jutro egzamin z ekonomii, nie powiem, że nie umiem nic, bo coś tam umiem. Słowa "coś tam" doskonale obrazują stan mojej wiedzy. Nic to, kto jak kto, ale ja jestem co drugą głupią i sobie poradzę, bo TAK :)
skomentuj (0)
2006-01-27 00:31:52
Takie życie, niby na niby
a jednak nie na niby. Niby jest dobrze, a jednak niby nie. Mialam nadzieje, ze takie uczucie, ze wszystko jest na niby juz mnie nie dopadnie, a jednak dopadlo. Nie wiem czy mieliscie kiedys taki stan, nic fajnego, ale powoli juz sie z tego otrzepuje, a w zasadzie zmywam. Co smieszne pomagaja mi glupie gry, w ktorych moge sie zatopic wiedzac, ze wszystko jest na niby ;) A wokol pustka i ciche stukanie na klawiaturze do drugiej w nocy. Po drugiej padam ze zmeczenia i moge spac... do 8mej, kiedy swiat zachlannie otula mnie słonecznymi promieniami. Sińce pod moimi oczami są coraz większe, ja mam coraz mniej energi, by choćby ruszyć ręką, a wymagania rosną. A gdyby tak powiedzieć... nie chce mi sie?
skomentuj (0)